Dziś mam przyjemność zaprosić Was na moje weekendowe danie- placki z dyni z ricottą. Są delikatne i puszyste, o orzechowym aromacie. Na swoim profilu na Facebooku zapowiedziałam je jako danie dla wrażliwców. Dlaczego? Bo nie zawierają sody czy proszku do pieczenia…
Bo u mnie w kuchni  są moje zasady i tak właśnie jest. Proszek do pieczenia jeśli występuje to tylko eko (bez fosforanów)  a soda jako uniwersalny środek czyszczący. W dzisiejszych czasach mega ważna jest świadomość i konsekwencja wyborów. Wolę kupić mniej a dobrej, uczciwej jakości. Mówię to z premedytacją i pełną świadomością. Najważniejsze to mieć wybór- każdy decyduje jak gotuje, jak karmi. Ja karmię tak jak gotuję- jeśli mam okazję kogoś gościć czy częstować – możecie mieć pewność, że bulion warzywny w zupie serio pykał na małym gazie minimum 4 godziny i tak faktycznie dzieję się w mojej kuchni.
Dlaczego?
Oklepany slogan ‚jesteś tym, co jesz’ jest prawdziwy i głęboko w niego wierzę. Szanuję swoje zdrowie i szanuję moich Gości. Zwyczajnie. Myślę, że w kuchni nie ma kompromisów- albo jest całoroczność albo sezonowość. Albo slow food , w który się wierzy albo korzysta z nazwy do bólu idąc na skróty. 

Po warzywa nie idę do supermarketu, wspieram małych, lokalnych wytwórców, ale takich, których nie spotka się na wielkiej podwarszawskiej giełdzie na literę B, ale takich- do gospodarstwa, których można pojechać i zobaczyć, że uprawa jest uczciwa i takich których polecają mądrzejsi i bardziej doświadczeni ode mnie. Jak wspomniałam wolę kupić mniej, a lepsze… Wolę od czasu do czasu pojechać na wieś po faktycznie jajko od wiejskiej kury, pobuszować po kurniku, pokopać na grządce, powyrywać fasolkę z krzaka.

Zwróćcie uwagę na małych wytwórców, na wykorzystanie produktu od A do Z (z warzyw , które zostały z gotowania bulionu możecie zrobić pasztet, może on być wegański, może bez glutenu..)

W wolnej chwili zobaczcie sobie jak funkcjonuje i z czym się je Slow Food Youth Warszawa. Świetni ludzie, z pozytywną energią, robiący dużo dobrego dla zwiększenia świadomości szarego konsumenta. To dwa słowa:lokalność i sezonowość. To pasja, którą starają się zarażać innych i patrząc jak działają- udaje im się to na 100 procent. 

Wracając do placków na 4 porcje potrzebujemy:

-1 kubek puree z dyni (u mnie pieczona Piena Lunga)
-250 g serka ricotta
-1 stołowa łyżka miodu
-1 stołowa łyżka masła orzechowego
-1/2 łyżeczki od herbaty mielonego cynamonu
-około 1/3 kubka dowolnego mleka (u mnie owsiane)- ilość zależy od struktury i gatunku dyni
-około 1/3 kubka mąki (u mnie owsiana)
-olej do smażenia placków (u mnie rzepakowy)

A robi się to tak:
-Puree z dyni mieszamy z serkiem, miodem i masłem orzechowym na gładką masę. Ponieważ nie używamy żadnych spulchniaczy mieszamy długo, aby wpuścić jak najwięcej powietrza
-dodajemy mleko i mąkę i mieszamy do połączenia. Odstawiamy ciasto (powinno być dość gęste) na kwadrans
-rozgrzewamy olej na patelni i smażymy do zrumienienia. Podajemy z cukrem pudrem bądź jogurtem.

Smacznego!